sobota, 6 października 2012

Zielistka

Po współlokatorce przygarnęłam zielistkę, bo lubię tę roślinkę.
Bardzo ładnie u mnie rosła. Dobrze się czuła na parapecie i polubiłyśmy się.
Aż pojawiła się Lili, która nauczyła się wskakiwać na parapet.
I nagle okazało się, że zielistka bardzo jej smakuje.
Próbowałam odganiać ją (Lili, nie zielistkę) wodą ze spryskiwacza, ale kotka traktowała to jako atak i zaczynała ze spryskiwaczem walczyć. -.-
Kiedy znalazłam kilka liści za łóżkiem, postanowiłam ewakuować zielistkę spoza zasięgu Lili i tak, biedna roślinka została wydelegowana na szafkę.


Jestem sprytna!

"Tak, mój plan jest idealny!
Schowam się w torebce pani a ta zabierze mnie na dwór!
Ale co to?
Dlaczego pani złapała aparat?
Celuje we mnie?! O nieeeee! Zostałam zdemaskowana!"
"Mam 3 miesiące, więc może ktoś mi wytłumaczy, co to znaczy zdemaskowana?" ^^


Jestem pewna, że tak właśnie Lili myślała, kiedy buszowała w mojej torebce. :)

piątek, 5 października 2012

UWAGA!

Na blogu małe zamieszanie.
Ze względu na mój słomiany zapał zmiany będą zachodzić baaardzo wolno.
Baner oczywiście do poprawki ale już mi się wena skończyła. ^^'
Także proszę uzbroić się w cierpliwość i mocne nerwy.

czwartek, 4 października 2012

Lili śpiąca to jednak pocieszne stworzonko

Nie wygląda wtedy na takiego zakapiora i złośnicę.




Wesoła mordka




Zaspana, ale to chyba najlepsza focia do książeczki zdrowia ^^



Lili

Dawno nie było mojego małego perszinga, który już tak urósł, że wskakuje na wannę i parapet (o zgrozo!).
Z bólem serca musiałam ewakuować z parapetu zielistkę, zamioculcasa, resztki fittonii i jej szczepki w miseczce, bo Lili do wszystkich się dobierała.
I stojaki na kolczyki, bo oprócz kręcenia nimi, wspinała się na nie.
Parapet został więc ogołocony i wygląda koszmarnie.
Może postawię na nim ozdobne butelki, są duże i ciężkie, bo wypełnione żółtymi kamyczkami.
Tylko moja monstera została na stoliku obok. Biedna, pogryziona.
Ale kiedy ją zabrałam, po prostu nie mogłam patrzeć na pustą ścianę. :(
Wszędzie wlezie!

Idziemy na zakupy!




Lili wstydliwa

Buszuje w rekalmówce

Nie ma to jak spanko na pańciowym swetrze... na suszarce =^..^=

Prezent zatwierdzony

Biedny R. aż zamknął oczy i zapytał słabym głosem "Ile to kosztuje?" na wieść, że już znalazłam prezent.
Słysząc cenę od razu się rozpogodził i oglądając zdjęcia, zaaprobował pomysł.
Stwierdził jeszcze, że ze mną jest naprawdę coś nie tak, ale skoro chcę to dostanę swoje filiżaneczki w koty. JUUUPIIII!!!

wtorek, 2 października 2012

Jak połączyć miłość do kotów i kawy?

Da się!
Pewna zdolna i niesamowicie utalentowana artystka stworzyła cudo, w którym zakochałam się do nieprzytomności.
GORĄCO polecam obejrzenie Jej prac na blogu ARCTIA
Tworzy również piękną i niepowtarzalną biżuterię z masy Fimo.

A te cuda CHCĘ i moje kochanie już niedługo dowie się, co mi kupi pod choinkę. ^^

No czy nie są urocze?
A te kociłapki na talerzykach?
Ooooch... (rozpływa się z zachwytu)